napisany przez: spinnaker / Zasilacze

Test mrocznego zasilacza Enermax Pro 82+ Rev.II 625W

« PoprzedniaNastępna »

Podsumowanie

Enermax Pro 82+ 625 W jest bez wątpienia konstrukcją wzorowaną na modelu Modu 82+ (bądź odwrotnie), wnętrza obu nie różnią się niczym, prócz braku modularnego okablowania w modelu dziś testowanym. Jakość wykonania pozostała bez zmian. Dzięki trzem osobnym liniom 12 V rozdzielonym na osobne zasilanie procesora oraz kart graficznych nie musimy martwić się o niestabilność komputera nawet przy mocniejszych konfiguracjach. Dodanie do ulepszonej rewizji takich systemów jak DXXI ready!, HeatGuard czy CordGuard sprawiło, że zyskał on miano przygotowanego na przyszłościowe komputery i nie musimy się już martwić o to, że zabraknie nam mocy czy jakiejkolwiek wtyczki zasilającej przy zakupie kolejnej generacji płyty głównej, procesora czy karty graficznej. Również użycie dobrej jakości japońskich kondensatorów utwierdza nas w tej decyzji. Jedynie oplot poprowadzony nie na całej długości wiązek przewodów pozostawił trochę niesmaku i może zniechęcić moderów do jego zakupu. Jak się okazało, co jest trudne do zrealizowania dla niektórych producentów, da się zbudować cichy i dobry wydajnościowo zasilacz. Udało się to uzyskać dzięki zastosowaniu systemu AirGuard oraz wentylatorowi własnej konstrukcji ze specjalnie wyprofilowanymi łopatkami i algorytmem sterującym SpeedGuard opartym na zasadzie logiki rozmytej. Jego cena jest spora, wręcz taka sama jak modelu Modu 82+, kosztuje bowiem na dzień dzisiejszy około 580 zł. Poza tym dostajemy (no prawie) ten sam towar. Plusy:
  • wysoka wydajność
  • niski poziom głośności
  • niezła sprawność
  • zabezpieczenia zasilacza
  • zastosowanie innowacyjnych rozwiązań
  • oplot na wiązkach przewodów
Minusy:
  • cena
  • niepełny oplot na przewodach molex/SATA/CPU


Zasilacz Enermax Pro 82+ Rev. II 625W otrzymuje od nas odznaczenie SILENCE oraz ocenę 5/6 Podziękowania firmie Enermax za użyczenie zasilacza do testów!



Skomentuj na forum!
« PoprzedniaNastępna »
 << [1] [2] [3] [4] [5] [6]

1 Komentarz