Napełnianie, odpowietrzanie i konserwacja
Gdy układ już złożony ostatnią czynnością, którą pozostało wykonać jest jego napełnienie. W zależności od zastosowanych komponentów sposób postępowania jest różny. Najprostszym przypadkiem jest sytuacja gdy w układzie zastosowano rezerwuar. Jeśli znajduje się on na górze układu, to podczas napełniania chłodziwo będzie spływało do niżej położonych elementów. Ważne jest by ciecz z rezerwuaru płynęła do wlotu pompki – tak by była zasysana przez pompkę, odwrotna sytuacja bardzo utrudnia napełnienie układu. Problem, umiejscowienia rezerwuaru nie występuje w przypadku zintegrowania go z pompką, taka sytuacja ma miejsce w omawianym układzie. Technika napełniania układu w obu przypadkach jest podobna. Najpierw trzeba nalać tyle chłodziwa do rezerwuaru ile się zmieści, im więcej się go rozpłynie po układzie bez włączania pompki tym lepiej. Następnie mając w pogotowiu butelkę z chłodziwem należy włączyć pompkę (najczęściej włączając komputer, choć są sposoby na uruchomienie zasilania pompki bez włączania komputera), w tym momencie pompka zacznie rozprowadzać chłodziwo zawarte w rezerwuarze po całym układzie. Będzie jeszcze dużo bąbelków powietrza powodujących głośniejszą pracę pompki. W miarę ubywania cieczy z rezerwuaru należy uzupełniać braki.
Warto podczas tego procesu pomagać sobie przedmiotami domowego użytku, np. lejkiem i kawałkiem węża jeśli dostęp do wlotu rezerwuaru jest utrudniony lub niewygodny. Po napełnieniu pozostaje jedynie odpowietrzenie. W przypadku układów z rezerwuarami jest to proces samoczynny – odpowietrzanie zachodzi podczas działania układu, co zwykle zajmuje od godziny do paru godzin. Znając sposób na włączanie i wyłączanie pompki bez startu komputera można naprzemiennie ją uruchamiać i zatrzymywać, co znacznie przyśpieszy proces odpowietrzania. Prawdopodobieństwo zatrzymywania bąbelków powietrza w rezerwuarze jest tym większe, im wolniej płynie ciecz. Sytuacja jest o wiele trudniejsza, gdy zamiast rezerwuaru zastosowano trójnik do napełniania i odpowietrzania. Ten przypadek jednak nie zostanie omówiony w niniejszym artykule.
Warto wspomnieć też o samym chłodziwie, o jego składzie i tym samym wydajności. Najwydajniejszą cieczą jest sama woda. Posiada ona jednak jedną wielką i dyskwalifikującą wadę – po pewnym czasie w układzie rozwija się życie, przykładowo glony i bakterie. Ścianki węża robią się śliskie, powoli spada wydajność układu, w skrajnej sytuacji może dojść do zatrzymania akcji serca, czyli awarii pompki. Bardzo ważne by tą wodą nie była zwykła „kranówa”, najlepiej wykorzystać wodę demineralizowaną dostępną na każdej stacji benzynowej. Z czym w takim razie najlepiej zmieszać wodę by nie rozwijało się życie, a tym samym zapewnić długą bezawaryjną pracę całego układu? Najpopularniejszą substancją jest glikol, kluczowy składnik większości koncentratów i płynów do chłodnic samochodowych.
W przypadku omawianego układu zastosowano mieszankę wody demineralizowanej oraz Borygo Eko zielone. We własnym zakresie sprawdziliśmy w długim okresie czasu parę popularnych płynów i koncentratów i z nich wszystkich jedynie z Borygo Eko nie wytrącał się żaden osad. Przykładowo z koncentratu do chłodnic Castrol‘a oraz Petrygo niebieskiego już po dwóch miesiącach na wężach i przezroczystych elementach dało się zaobserwować biały osad. Dla uzyskania optymalnej wydajności tej mieszanki należy zmieszać 5l wody z 1l Borygo Eko – lub inną ilość z zachowaniem proporcji 5:1. Zbyt duża zawartość płynu do chłodnic obniży wydajność a zbyt mała nie zapobiegnie rozwojowi „życia”. Inną alternatywą jest zastosowanie już gotowych chłodziw stworzonych z myślą o chłodzeniu wodnym, jest to łatwiejszy sposób ale znacznie droższy. Większość „firmowych” płynów i tak jest na bazie glikolu – zatem kluczowy składnik pozostaje ten sam. Główna różnica to dodatki uszlachetniające oraz barwniki. (Dodatkowym atutem Borygo Eko, jak sama jego nazwa mówi, jest mniejsza szkodliwość dla środowiska niż innych płynów, bowiem okres jego rozkładu wynosi tylko 30 dni – przyp. red.)
Konserwacja to ostatni aspekt, o którym warto wspomnieć. Dobrze zaprojektowany układ jest praktycznie bezobsługowy. Czynnością, którą warto wykonać raz na ok. 2 lata, a którą wykonuje się przy każdej modyfikacji układu jest wymiana chłodziwa. Innym problemem może okazać się zbieranie kurzu na chłodnicy. Jeśli znajdzie się go zbyt wiele na finach i między nimi, to obniży on znacznie wydajność układu. By zapobiec zbieraniu się kurzu na chłodnicy, można zastosować popularne filtry przeciwkurzowe, odkurzać często pomieszczenie z komputerem lub pogodzić się z comiesięcznym czyszczeniem chłodnicy. Niechcianej substancji pozbyć się można na dwa różne sposoby, albo poprzez przedmuchanie chłodnicy odkurzaczem czy sprężonym powietrzem albo po prostu ją płucząc. Na koniec przestroga, jak może wyglądać po paru miesiącach nieczyszczona chłodnica.
Widok osłupiający. Jest to stara, poczciwa nagrzewnica od Żuka z okrutnie brzydkim „shroudem” wykonanym z tektury i wytłumionym watą, całość przyprawiona kurzem.
W artykule zostały zaprezentowane bloki wodne firmy MNP, producenta bloków wodnych na procesory, karty graficzne i chipsety.
Skomentuj na forum!
Autor: Kyniek

napisany 29 grudnia 2009
przez Kyniek | 




Nasz wortal skupia entuzjastów sprzętu komputerowego w szerokim przedziale wiekowym, zarówno dopiero rozpoczynających, jak również o już ugruntowanych osiągnięciach w podkręcaniu.





