Montaż układu
Po właściwym przygotowaniu teoretycznym i praktycznym, mając wszystkie komponenty i narzędzia pod ręką, można przystąpić do montażu. Na początek parę słów o blokach wodnych. Wśród bloków na procesor są dwie podstawowe grupy rozróżniane ze względu na współczynnik wydajności do przepływu. Do pierwszego rodzaju charakteryzującego się stosunkowo dobrą wydajnością zarówno dla małych przepływów jak i dla większych zaliczają się głównie konstrukcje klasyczne takie jak MNP Prison Pro, zarówno przy słabszych pompkach jak i wydajniejszych konstrukcjach odznaczają się dobrą wydajnością. Druga grupa charakteryzuje się podobną lub nieznacznie gorszą wydajnością przy słabszym przepływie, natomiast przy większym dopiero dostają skrzydeł. Są to głównie nowe konstrukcje jak przykładowo MNP Poseidon. Podczas doboru komponentów warto mieć ten fakt na uwadze, by optymalnie pod względem wydajności dobrać blok wodny i pompkę.
Wśród bloków na kartę graficzną również można wyróżnić dwie grupy, lecz podział ten wynika ze względu na balans między funkcjonalnością a wydajnością, wynikający z konstrukcji. Wygodniejsze w użyciu, lecz niestety mniej wydajne są bloki typu „fullcover”. Pozwalają one równocześnie schłodzić cieczą zarówno pamięci na karcie graficznej jak i sam rdzeń. Przy zachowaniu należytej ostrożności są one proste w zakładaniu – dla osób początkujących jest to niewątpliwie wielka zaleta. Jednak poważną ich wadą jest ograniczenie zastosowania jedynie do modelu karty graficznej, do której został zaprojektowany. Niestety też tylko do konstrukcji referencyjnych. Pokazany na fotografii wyżej blok typu „fullcover” EK jest przeznaczony do kart Radeon 3870. Niestety konieczne było zrezygnowanie z modułu chłodzenia układu zasilania. Wynikało to z minimalnych różnic konstrukcyjnych – nie był to model referencyjny. Podsumowując – oferują wygodę kosztem wydajności i braku uniwersalności.
Druga grupa to bloki dedykowane na rdzeń, również są proste w montażu, jednak chłodzą tylko rdzeń, a o schłodzenie pamięci i układów zasilania trzeba się zatroszczyć osobno. O ile dla pamięci i układów zasilania temperatury rzędu 60-70C nie stanowią problemu to rdzeń do optymalnej pracy wymaga niższych temperatur. Mimo tej tolerancji na wyższe temperatury, radiatory na pamięci i układy zasilania są w większości przypadków konieczne, szczególnie w kartach posiadających standardowo chłodzenie na te elementy, natomiast wskazane w przypadku kart nie posiadających standardowo chłodzenia na te elementy – zwykle tańszych modeli.
Zatem oprócz zakupu bloku na rdzeń, warto zakupić też i radiatory. Wyższe radiatory zapewnią lepsze chłodzenie. To, jak wysokie mogą być, jest uwarunkowane konstrukcją bloku. Jeśli blok posiada króćce wyprowadzone równolegle do laminatu, to radiatory umieszczone bezpośrednio pod króćcami mogą mieć różną wysokość w zależności od bloku i odległości zapinki od powierzchni pamięci (w przypadku bloków MNP mowa o ok. 8mm). Bloki posiadające obrotowe króćce kolankowe wyprowadzone prostopadle do laminatu karty pozwalają na zastosowanie naprawdę wysokich radiatorów – tym samym wydajnych. Problem ten dotyczy tylko kości umieszczonych bezpośrednio pod króćcami. Radiatory należy montować na klej (np. dwuskładnikowy klej Zalmana), gdyż taśmy oferowane w zestawie lub zakupione osobno nie zapewniają wystarczająco pewnego i godnego zaufania sposobu montażu. Bywa, że potrafią odpaść. Zakładając, że czytelnik posiada wystarczająco samozaparcia i umiejętności by dobrać odpowiednie radiatory i je przykleić może liczyć na znacznie niższe temperatury na rdzeniu (co zwiększa możliwości podkręcania karty) i przyzwoite temperatury dla reszty elementów. Niestety autor niniejszego artykułu nie miał tyle samozaparcia i poszedł na łatwiznę montując blok fullcover EK. Na osłodę – ładnie wygląda
Technika zakładania bloku na procesor nie jest jakoś wysublimowana, warto jednak znać parę praktycznych sposobów ułatwiających ten proces. Dla wygody warto wymontować płytę główną i całą operację wykonać na biurku w komfortowych warunkach, w dużym stopniu to zminimalizuje ryzyko pomyłki. Najpierw należy od spodu przełożyć śruby jak na fotografii wyżej. Docisnąć palcem na środku i przytrzymać by blok równo „przykleił” się do procesora, następnie nałożyć sprężynki, podkładki i powoli, delikatnie nakręcać nakrętki motylkowe. Należy wkręcać je równomiernie, najlepiej każdą po pół obrotu.
Po prawidłowym zamontowaniu, sprężyny nie powinny być całkowicie ściśnięte, muszą mieć trochę „oddechu” inaczej nie będą spełniać swojej funkcji. Podobne zasady należy stosować podczas zakładania bloku na kartę graficzną. Nawet jeśli jest to blok typu „fullcover”. Po założeniu bloków na płytę główną i kartę graficzną można te elementy umieścić i zamocować w obudowie.
Jako, że chłodnica jest największym elementem układu chłodzenia powinna być zamocowana jako druga w kolejności.
W związku z brakiem wystarczającej ilości miejsca wewnątrz obudowy, chłodnica została zamontowana na zewnątrz. Dla odpowiedniej wydajności miedzy chłodnicą a obudową powinien być należyty przedświt – zwykle ok 2-3cm wystarczy. By osiągnąć stabilność i pewność, że chłodnica nie spadnie przy byle potrąceniu, warto wykonać nóżki, które zapewnią właściwą pewność zamocowania. W tym przypadku zostały one wygięte pod wymiar obudowy z pasków blachy. Ostatnią w kolejności można zamontować pompkę gdyż jej umiejscowienie jest uwarunkowane przez resztę elementów.
Parę słów o wentylatorach. Te ciche nie koniecznie muszą być drogie, przykładowo znane i lubiane Silentium Zephyr (czy Arctic Cooling – przyp. red.). Posiadając odpowiednio wielką chłodnicę, można zmniejszyć napięcie zasilania wentylatorów do 5-7V, nadal zachowując dobrą wydajność, a tym samym zyskując ciszę. Warto więc zatem wybrać większą (tym samym wydajniejszą) chłodnicę by mieć zapas wydajności. Ostatnią kwestią jest kierunek przepływu powietrza. Czy w górę czy w dół i czy wentylatory mają dmuchać na chłodnicę czy wyciągać powietrze. Ciepłe powietrze ma tendencję do unoszenia się – zjawisko to nazywa się prądem konwekcyjnym. Zachodzi ono również w chłodnicy oddającej ciepło wytworzone przez nasz komputer. Jednak jest ono tak znikome, że można je zaniedbać, głównie z tego powodu, iż finy chłodnicy są rozmieszczone stosunkowo ciasno. Zatem ów wymiennik ciepła potrzebuje wymuszonego przepływu powietrza – konieczne są wentylatory by cieszyć się należytą wydajnością.
Ostatnią kwestią jest kierunek pracy wentylatorów, odwieczny dylemat: dmuchać czy ciągnąć. Zależność jest prosta. Gdy wentylatory dmuchają osiągamy trochę lepszą wydajność ale przez większe zawirowania powietrza jest niestety głośniej. Więc gdy zależy bardziej na wydajności to wentylatory powinny dmuchać na chłodnicę, jeśli bardziej na ciszy to powinny wyciągać powietrze. (Z doświadczenia redakcji, różnica jest znaczniejsza dla dmuchania na chłodnicę, szczególnie jeśli mowa o wolnoobrotowych wentylatorach – przyp. red.).
Gdy wszystkie komponenty już są na swoich miejscach, można rozpocząć ich łączenie. Podczas nakładania węża warto w razie potrzeby wspomagać się wcześniej wspomnianymi kombinerkami/nożyczkami ze stępionymi końcówkami i wrzątkiem.
Efekt finalny – wszystkie elementy połączone wężami, można przejść do etapów końcowych. Ważne by przed rozpoczęciem napełniania układu sprawdzić wszystkie połączenia. Jest to bowiem ostatni moment, gdyż można w stosunkowo mało uciążliwy sposób coś poprawić. Warto prześledzić ponownie w jaki sposób woda będzie płynęła, czy w jakikolwiek sposób możliwe jest jeszcze większe uproszczenie układu lub poprawa estetyki.

napisany 29 grudnia 2009
przez Kyniek | 






Nasz wortal skupia entuzjastów sprzętu komputerowego w szerokim przedziale wiekowym, zarówno dopiero rozpoczynających, jak również o już ugruntowanych osiągnięciach w podkręcaniu.





