napisany przez: Michał Moćko / Sieci

Recenzja adapterów FRITZ Powerline 500E

« PoprzedniaNastępna »

Pierwsze wrażenia

Opakowanie – to zwykłe kartonowe pudełko pokryte napisami i zdjęciami informującymi o jego zawartości. Mamy wrażenie, że trzymamy w rękach coś starego lub bardzo taniego. Wygląd kartonika odbiega mocno od większości opakowań z elektronicznym towarem, które są małymi dziełami wizualnego marketingu. Prostota pudełka jest jednak spowodowana względami ekologiczno-ekonomicznymi – papier nadaje się do recyklingu, a farby są równie toksyczne jak mleko dla niemowląt. Na duży plus możemy zapisać to, że wszystkie napisy są po polsku i dokładnie przekazują dane o produkcie.

Recenzja Fritz! Powerline E500- opakowanie.

 

Recenzja Fritz! Powerline E500- opakowanie.

A skoro już mowa o danych technicznych zestawu:

  • obsługuje przesył danych do 500 mbit/s
  • ma niski pobór mocy: max. do 3 W
  • fabrycznie jest wyposażony w 128-bitowe szyfrowanie AES
  • współpracuje ze wszystkimi adapterami typu Powerline klasy 200 i 500 mbit/s i jest kompatybilny z IEEE P1901

Po otwarciu kartonika widzimy:

  • dwa adaptery FRITZ! Powerline 500E
  • dwa kable sieciowe
  • instrukcję obsługi

Recenzja Fritz! Powerline E500- zawartość zestawu.

Recenzja Fritz! Powerline E500- zawartość zestawu.

Zanim przejdziemy do opisu urządzeń, chwileczkę zatrzymamy się nad instrukcją obsługi. Ta niewielka książeczka zrobiła na nas świetne wrażenie. Jest napisana po polsku (a nie po polskiemu), zawiera same istotne informacje (a nie tylko spis dyrektyw, według których wykonano urządzenie), wszystko jest poparte czytelnymi schematami i rysunkami. Naprawdę przydatna część zestawu, a nie tylko zmarnowana kartka papieru.

A teraz adapterki.

 

Recenzja Fritz! Powerline E500.

Pierwsze wrażenie jest dziwne… Na usta ciśnie się pytanie: „Z czego to jest zrobione?!”. Plastik, z którego wykonano obudowy przywodzi na myśl najtańsze chińskie wyroby. Napisy na FRITZ! też są blade i nijakie. Jedyne, co łagodzi negatywne wrażenie, to masa urządzenia – jest po prostu ciężki, co automatycznie kojarzy nam się z solidnością. Dokładniejsze oględziny tylko poprawiają ogólne wrażenie: ten dziwny plastik wydaje się bardzo gruby i jest doskonale spasowany.

Recenzja Fritz! Powerline E500

Na dodatek dostrzegamy zaletę w postaci niewielkich wymiarów – niejeden zasilacz do laptopa jest kilkukrotnie większy. Sprawia to, że łatwo będzie włożyć Fritza! w jakieś zapomniane gniazdo za szafą.

Recenzja Fritz! Powerline E500

Recenzja Fritz! Powerline E500

Wkomponowane w front obudowy symbole (Power, LAN, Powerline) informujące o stanie urządzenia są czytelne i zrozumiałe.

Recenzja Fritz! Powerline E500

Gniazdo na przewód sieciowy jest umieszczone od spodu urządzenia, a obok niego znajdują się dwa przyciski: reset oraz security.

Recenzja Fritz! Powerline E500

Pierwszy pozwala na przywrócenie do życia adaptera, który postanowił poćwiczyć zwisy, a drugi służy do podłączania do sieci kolejnych urządzeń – ale o tym później. Na etykietce oprócz nr seryjnego widzimy też klucz/hasło do urządzenia – po co ono w sprzęcie niełączącym się bezprzewodowo? O tym również za chwilę.

 

Recenzja Fritz! Powerline E500

« PoprzedniaNastępna »

 << [1] [2] [3] [4] [5] >>

2 Komentarzy

Komentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.