Recenzja myszki Logitech Performance Mouse MX
Wstęp
Zaprzyjaźniona firma Logitech podrzuciła nam do obejrzenia
i przetestowania dwie swoje najnowsze (choć będące na rynku od kilku miesięcy) myszki: Logitech Performance Mouse MX oraz Logitech Anywhere Mouse MX. W poniższym artykule podzielimy się naszymi wrażeniami odnoszącymi się co do droższej, większej i bardziej skomplikowanej z nich czyli do modelu Performance. Mniejszy gryzoń doczeka się własnego artykułu w najbliższym czasie. Zaczynając zatem opowieść o modelu Performance MX warto zaznaczyć, że jest to produkt z wysokiej półki, wręcz topowy.
I na każdym kroku daje nam o tym znać. Ale od początku…
Opakowanie i jego zawartość Pudełko, w którym znajduje się nasz nabytek, jest godne swojej zawartości. Daje nam do zrozumienia, że towar w środku jest z pierwszej ligi. Wykonane jest z grubej, połyskującej tektury, opatrzonej szeregiem napisów informujących o zaletach myszki. Dopiero po podniesieniu wieka (jak od skrzyni ze skarbami) ujrzymy sedno sprawy czyli mysz i moduł bezprzewodowy. Są one dodatkowo zabezpieczone plastikową wytłoczką. Po wyjęciu myszki i podniesieniu tekturki, na której leżała, dotrzemy do pozostałych elementów zestawu oraz instrukcji i oprogramowania.
Cała zawartość opakowania prezentuje się następująco:
Za design i jakość opakowania należą się producentowi gratulacje, naprawdę żal wyrzucać takie fajne pudełeczko.
Wygląd urządzenia Opisywana przez nas mysz określana jest przez producenta jako model przeznaczony do komputerów desktop. Stąd jej dość duże rozmiary, które zdecydowanie nie pasują do idei mobilnej i małej przenośnej myszy do laptopów. Znaczna jest też masa urządzenia. Performance Mouse została zrobiona z kilku rodzajów tworzyw sztucznych oraz metalu. Wszystko wykonane jest w bardzo dokładny i estetyczny sposób – wręcz pieści nam oczy i wewnętrzną stronę dłoni. Oczywiście można na siłę trochę pomarudzić nad rozlokowaniem przycisków. Nam np. nie do końca przypadł do gustu przycisk zmiany trybu pracy rolki. Jest umieszczony na górze myszki, tuż za scrollem. Uważamy, że w trybie bezstopniowym trochę za bardzo wystaje, co powoduje, że palec wskazujący czasem zawadza się o niego przy energicznym ruchu do tyłu. Jednak osoby o innych „rozmiarach” dłoni niż osoby testujące, mogą w ogóle tego problemu nie zauważyć. Zresztą do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Rolka, której temat dość często (nomen omen) przewija się w tym artykule, wykonana jest z metalu, a jej „grzbiet” pokrywa karbowana guma. Dzięki temu jest dość ciężka i w trybie bezstopniowym potrafi kręcić się naprawdę długo po jednym pchnięciu.
Dwie ciekawe rzeczy znajdziemy także po odwróceniu naszej myszki. Na spodzie mianowicie znajduje się przycisk on/off, o którego działaniu chyba nie warto się rozpisywać i tajemnicze „oczko”, opisane jako DarkField, a będące niczym innym jak czujnikiem ruchu.
Informacją, której w żaden sposób nie można pominąć, jest fakt, że myszka wyprofilowana jest wyłącznie do obsługi prawą ręką. Niestety osoby leworęczne będą musiały poszukać innego modelu.
Przydatny będzie też dołączony futerał – jest wykonany z miłego w dotyku tworzywa i na pewno przyda się osobom często przenoszącym sprzęt.
Opakowanie i jego zawartość Pudełko, w którym znajduje się nasz nabytek, jest godne swojej zawartości. Daje nam do zrozumienia, że towar w środku jest z pierwszej ligi. Wykonane jest z grubej, połyskującej tektury, opatrzonej szeregiem napisów informujących o zaletach myszki. Dopiero po podniesieniu wieka (jak od skrzyni ze skarbami) ujrzymy sedno sprawy czyli mysz i moduł bezprzewodowy. Są one dodatkowo zabezpieczone plastikową wytłoczką. Po wyjęciu myszki i podniesieniu tekturki, na której leżała, dotrzemy do pozostałych elementów zestawu oraz instrukcji i oprogramowania.
Cała zawartość opakowania prezentuje się następująco:
- Logitech® Performance Mouse MX
- Przewód do ładowania – Micro-USB
- Zasilacz
- Futerał na ładowarkę
- Odbiornik USB
- Przedłużacz odbiornika
- CD
- Krótka instrukcja obsługi
- Przewodnik ze wskazówkami
Za design i jakość opakowania należą się producentowi gratulacje, naprawdę żal wyrzucać takie fajne pudełeczko.
Wygląd urządzenia Opisywana przez nas mysz określana jest przez producenta jako model przeznaczony do komputerów desktop. Stąd jej dość duże rozmiary, które zdecydowanie nie pasują do idei mobilnej i małej przenośnej myszy do laptopów. Znaczna jest też masa urządzenia. Performance Mouse została zrobiona z kilku rodzajów tworzyw sztucznych oraz metalu. Wszystko wykonane jest w bardzo dokładny i estetyczny sposób – wręcz pieści nam oczy i wewnętrzną stronę dłoni. Oczywiście można na siłę trochę pomarudzić nad rozlokowaniem przycisków. Nam np. nie do końca przypadł do gustu przycisk zmiany trybu pracy rolki. Jest umieszczony na górze myszki, tuż za scrollem. Uważamy, że w trybie bezstopniowym trochę za bardzo wystaje, co powoduje, że palec wskazujący czasem zawadza się o niego przy energicznym ruchu do tyłu. Jednak osoby o innych „rozmiarach” dłoni niż osoby testujące, mogą w ogóle tego problemu nie zauważyć. Zresztą do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Rolka, której temat dość często (nomen omen) przewija się w tym artykule, wykonana jest z metalu, a jej „grzbiet” pokrywa karbowana guma. Dzięki temu jest dość ciężka i w trybie bezstopniowym potrafi kręcić się naprawdę długo po jednym pchnięciu.
Dwie ciekawe rzeczy znajdziemy także po odwróceniu naszej myszki. Na spodzie mianowicie znajduje się przycisk on/off, o którego działaniu chyba nie warto się rozpisywać i tajemnicze „oczko”, opisane jako DarkField, a będące niczym innym jak czujnikiem ruchu.
Informacją, której w żaden sposób nie można pominąć, jest fakt, że myszka wyprofilowana jest wyłącznie do obsługi prawą ręką. Niestety osoby leworęczne będą musiały poszukać innego modelu.
Przydatny będzie też dołączony futerał – jest wykonany z miłego w dotyku tworzywa i na pewno przyda się osobom często przenoszącym sprzęt.
Komentowanie zablokowane.








